
Czy Twoje uszy wytrzymają ten hałas? Przegląd cichych serwerów
Każdy, kto kiedykolwiek próbował skupić się w pokoju, w którym pracują serwery, zna ten irytujący szum. Cała elegancja technologicznego wnętrza zaczyna tracić swój urok, kiedy próbuje się prowadzić rozmowę, nie krzycząc przy tym z całych sił. No właśnie – jakie serwery potrafią być ciche i dlaczego to w ogóle ma znaczenie?
Dlaczego hałas to problem?
Wspomnijmy Emila z Pięknej Doliny – małych przedsiębiorca z Trójmiasta, który uparty jak osioł postanowił umieścić swój nowy serwer właśnie w biurze. I co? Wzmożone obciążenia pracy generujące hałas na poziomie 60 dB, zrujnowały jego spotkania i skoncentrowaną pracę.
Hałas to coś więcej niż tylko irytujący dźwięk. Może mieć destruktywny wpływ na produktywność i zdrowie pracowników. Przy 70-80 dB, mówimy już o czymś więcej niż nieprzyjemnym szumie. Długotrwałe narażenie na taki poziom decybeli nie tylko drażni, ale też zwiększa ryzyko zaburzeń snu i uszkodzenia słuchu. No dobrze, co z tym zrobić?
Topowe modele cichych serwerów
Kiedy mówimy o cichych serwerach, główni aktorzy na scenie technologicznej są różni. Dell EMC PowerEdge R640, z systemem chłodzenia zoptymalizowanym dla mniejszego hałasu, jest jednym z tych, który potrafi przyciągnąć uwagę. Na papierze brzmi to świetnie, ale w praktyce – zamiast 70 dB generuje zaledwie 45 dB przy normalnym obciążeniu. Z kolei serwer HP ProLiant DL380 Gen10, wyposażony specjalnie w cichsze wentylatory, osiąga wyniki porównywalne do Dell EMC, a przy okazji oferuje wydajność na wysokim poziomie.
Nie mogąc sobie pozwolić na taki wydatek? Czy warto rozważyć ASUS TS700-E9 jako alternatywę? Ten model, mimo że mniej popularny wychodzi naprzeciw oczekiwaniom małych firm, szukającym czegoś o stosunkowo niskim poziomie hałasu, dzięki technologii Hyper Cool. Warto przetestować te modele przed zakupem, aby uniknąć stresujących niespodzianek.
Trochę sceptycyzmu czasem nie zaszkodzi
Okej, mamy te wszystkie cudowne parametry i zapewnienia producentów, ale kto z nas ma czas na testowanie ich wiarygodności przed zakupem? Dlatego nie dajcie się omamić marketingowym sloganom. Czasami warto samemu wpaść do sklepu, a może urlop na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, i posłuchać na własne (wdzięczne) uszy.
Zanim klikniemy „kupuj teraz”, warto przemyśleć, jaką music lounge chcemy stworzyć w naszym biurze. Ostatecznie to hit czy kit zależy od tego, jak wybierzemy sobie towarzystwo w postaci serwerów.
Kto nie przepada za niekończącym się brzękiem, ten z pewnością doceni jeden z tych modeli. A może po prostu doceni ciszę po ich wyłączeniu?